//////

O grzeczności

Na przyjęcie przyrządzamy jeden lub dwa rodzaje coctailów

Na przyjęcie przyrządzamy jeden lub dwa rodzaje coctailów. (przepisy znajdują się w książkach kucharskich, ale radzę wypróbować) i podajemy do tego jedynie słone ciasteczka, orzeszki, małe kanapeczki. Nic więcej. „Coctail” można urządzić w godzinach południowych dnia świątecznego albo po południu, rza-* dziej wieczorem, w dzień powszedni. Zapraszamy gości na okre*” śloną godzinę, ale można też powiedzieć, żeby przyszli „między’ piątą a siódmą”. Jeśli na „coctailu” jest liczne grono osób, t<£ nie muszą się wszyscy ze wszystkimi zapoznawać. .Nagły gość nie może liczyć na wystawne przyjęcie. Coś jedn~’^ podać wypada. Gościa miejscowego częstujemy kawą lub herbatą;, przyjezdnego trzeba nakarmić. W najgorszym razie ratujemy się wędliną i konserwami. Konserwę należy wyjąć z puszki i poda4 na talerzu. Wyjątkowo można podać w puszce (otwartej) sar, dynki.

Jeśli przyjaciółka nie ma się czym specjalnie pochwalić

Jeśli przyjaciółka nie ma się czym specjalnie pochwalić, to trzeba nieco przyhamować z opowiadaniem o sukcesach własnych, żeby nie wpędzać jej w jeszcze większą depresję. W towarzystwie panowie mogą się umizgać do pań, ale kulturalnie, bez igestów. Niewczesne umizgi lepiej żeby sama kobieta likwidowała, nie przywołując w sukurs bliskiego sobie mężczyzny, ho wtedy powstaje sytuacja już bardzo drażliwa. A przecież sama kobieta może załatwić rzecz gładko i bez szumu. Oto kilka powiedzień z gatunku peszących: „pan się powtarza”, „wie pan, nie jestem w nastroju”, „nie mam poczucia humoru”, pan mi przeszkadza się bawić” (jeść, oglądać telewizję). Należy to wypowiadać spokojnie i niegłośno, ale dość kategorycznie. Nie wdawać się w dyskusję.

W każdym razie rozmówca, który nic tu nie może poradzić, będzie takimi lamentami znudzony i zdegustowany

W każdym razie rozmówca, .który nic tu nie może poradzić, będzie takimi lamentami znudzony i zdegustowany.» Przenigdy, nie robić oświadczeń typu „wiem, że nie może’panu- dogodzić towarzystwo takiego niedouka jak ja…” bo na to rozmówca może tylko bąknąć z wielkim skrępowaniem „ależ skąd,: odwrotnie”, a najchętniej uciekłby na koniec świata od tak kłopotliwego partnera. Nie mówi się ani „smacznego” (przed posiłkiem), ani „na zdrowie” (po kichnięciu). Jeśli już — to żartobliwie i w nąjbliż- szym gronie. Parę słów na temat, który poruszyłem już w rozdziale W. Otói’? jest pewną zmorą małżjKństw, bywających razem w towarzystwie;, źc to wszystko, co opowiada żona, mąż zna na pamięć i odwrotnie.

Są tacy, którzy nawet muszą zobaczyć piwniczkę oraz suszarnię bielizny

Trudno! Są tacy, którzy nawet muszą zobaczyć piwniczkę oraz suszarnię bielizny. Ciekawość „mieszkaniowa” nie ma granic, musimy się z tym liczyć; zaprzyjaźnionych kolegów syna, przyjaciółki córki, traktują * gospodarze jak członków rodziny. Do posiłków goście ci zasiadają razem z domownikami; jeśli gospodynię domu odwiedza jej osobista znajoma lub ! gospodarza jego kolega i mają ze sobą do pogadania, nie musi cala rodzina asystować przy rozmowie. Po przywitaniu się człon- -kowie rodziny mogą oddać się swoim zajęciom. Czasem wypada, by mąż przez chwilę pobawił wraz z żoną jej gościa, by żona • pobawiła gościa męża. Można też najprzód pozwolić im pogadać ze soDą, a przyłączyć się do rozmowy w drugiej połowie wizyty przy okazji podania herbaty.

Można też przedstawiać sprawę jako ogólniejszy problem, a nie jako potknięcie indywidualne

Można też przedstawiać sprawę jako ogólniejszy problem, a nie jako potknięcie indywidualne, na przykład: „wydaje mi się, że ten zwyczaj kiwania palcem na dziewczynę, żeby zatańczyła, nie jest bardzo elegancki, a ty jak myślisz?” albo zrobić uwagę systemem okrężnym: „podoba mi się Iksiński, bo kulturalny, nigdy nie mówi: »po cholerę!«”. Istnieją tematy w rozmowie drażliwe albo za takie uważane i tematy niedyskretne, których lepiej nie poruszać. W towarzystwie nie wypada pytać o szczegóły choroby partnera, jeśli stwierdza on tylko, że źle się czuje albo że leżał w szpitalu lub że odbywa kurację. Raczej powiedzieć grzecznie: „ach, to oie należy do przyjemności”. Jeśli rozmówca zechce, sam opowie, co mu było.

Co innego wśród młodzieży

Co innego wśród młodzieży. Młodzi mogą się nawzajem poprawiać i udzielać sobie lekcji dobrego wychowania, oczywiście przyjaznym tonem, bez wyższości. Można powiedzieć po koleżeńsku: „nie jedz tak głośno, bo to nie wypada”, „nie kładź noża do ust”, „nazwisko tego autora wymawia się: Kokto”, albo „zmiłuj się, nie siąkaj nosem,- jakbyś grał na trąbie”, albo nawet „byłbyś już całkiem fajny, gdybyś się mył”, ale trzeba to robić na wesoło, mimochodem, bez nacisku, bez tragedii. Czasem zręczniejsza jest forma przypuszczająca: „podobno nie wypada dmuchać na herbatę”..

Odradzam również rozwlekłe opowiadanie wspomnień i wygłaszanie długich monologów

Odradzam również rozwlekłe opowiadanie wspomnień i wygłaszanie długich monologów. Osobną kategorię stanowią nudziarze stale z tym samym repertuarem historyjek i anegdot. Nie wypada przerywać, gdy ktoś mówi, zwłaszcza gdy mówi osoba starsza. Nie wypada kończyć za kogoś zdania ani podpowiadać słowa (chyba że ktoś wyraźnie szuka trafnego określenia i wzrokiem prosi o pomoc), jak też poprawiać w towarzystwie form językowych (pouczać można tylko dzieci i to pod nieobecność ich rodziców). Nie wypada poprawiać też czyjejś nieprawidłowej wymowy obcego słowa. W ogóle dorosłym osobom nie robi się żadnych uwag.