//////

Prawo do samorealizacji

W świecie, w którym wszyscy dorośli – kobiety podobnie jak mężczyźni – domagają się ekonomicznej niezależności, kwestia wychowania dzieci stwarza polityczne, ekonomiczne, społeczne i emocjonalne problemy. Aby się z nimi uporać, wszyscy dorośli – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – muszą zrozumieć, co właściwie obejmuje prawidłowa opieka nad dzieckiem. Wbrew mniemaniom wielu polityków wychowanie dziecka nie jest tym samym co opiekowanie się nim, nie jest też rodzajem wyścigu, w którym szanse na zwycięstwo można zwiększyć wcześniejszym rozpoczęciem sformalizowanej edukacji czy niekończącym się „wzbogacaniem”. Opieka nad małym dzieckiem wymaga wiedzy, która w przeszłości była przekazywana w linii żeńskiej z pokolenia na pokolenie, a która obecnie zbyt często jest zapomniana. Podczas gdy genetyczne dziedzictwo i hormony sprawiają, że istoty ludzkie niemal bezwarunkowo kochają swoje potomstwo, nasz gatunek zdaje się coraz bardziej tracić pewność co do tego, jak się nim opiekować, by była to opieka prawidłowa.

Pracujący rodzice

Jeśli politycy ledwo zauważają potrzeby dzieci, a wszystkim się wydaje, że opieką nad dziećmi (jako czymś, co przychodzi zupełnie naturalnie) może się zająć dosłownie każdy, raczej nie należy się spodziewać zgody na większe opodatkowanie z przeznaczeniem na stworzenie odpowiednio wyposażonych placówek. W światowych wysiłkach zapewnienia edukacji przedszkolnej i opieki nad dziećmi w każdym wieku możliwie jak najmniejszym kosztem przoduje Wielka Brytania. Obietnice darmowych przedszkoli dla maluchów i opieki pozalekcyjnej dla dzieci w wieku szkolnym opierają się na najtańszym z możliwych wariantów, polegającym na maksymalnym wyeksploatowaniu istniejących budynków szkolnych i zatrudnieniu słabo wykwalifikowanego czy wręcz niewykwalifikowanego personelu. Rodzice decydujący, jaki rodzaj opieki będzie najlepszy dla ich dzieci, powinni mieć na uwadze te wszystkie czynniki polityczne i ekonomiczne. Jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem, to – podobnie jak ze wszystkim w dzisiejszych czasach – dostajesz to, za co zapłacisz. Jasne jest też, że im lepiej wykwalifikowani są ludzie, którzy będą zajmowali się twoim dzieckiem, tym większa jest szansa, że zajmą się nim odpowiednio.

Kto dogląda naszych dzieci

Bez względu na to, jak długo jeszcze potrwa wojna mamuś, nie ulega wątpliwości, że skutków rewolucji kulturowej nie da się odwrócić. Zmieniła się struktura rodziny, a praca matek coraz częściej stają się normą. W krajach rozwiniętych obecnie ponad połowa kobiet pracuje zawodowo. Ich liczba w 2004 roku wahała się od 80% (Francja) do 40% (Grecja) i wrastała z roku na rok. Kiedy jednak matki zaczęły szturmem zdobywać stanowiska pracy, nauka zaczęła odkrywać, jak wielki przez całe stulecia był ich wkład w dom i wychowanie dzieci. Obecnie neurobiolodzy wiedzą już, że ogromna liczba połączeń nerwowych powstaje w mózgu dziecka podczas pierwszych trzech lat jego życia, że sieć nerwowych połączeń, głównie w tych obszarach kory przedczołowej, które odpowiedzialne są za koncentrację, planowanie, samokontrolę i empatię, rozwija się w zasadzie przez całe dzieciństwo. Transformacja od bezradnego, spoczywającego w ramionach zawiniątka do cywilizowanego członka społeczeństwa w dużym stopniu uwarunkowana jest tym, co dzieje się z dzieckiem, zanim ukończy dziesięć lat. Tak więc jedno z najważniejszych pytań, jakie musimy sobie zadać – zarówno jako rodzice, jak i wspólnie jako społeczeństwo – brzmi: kto zajmie się wychowaniem dziecka, jeśli oboje rodzice pracują?

Rodzina

Możesz ją kochać lub jej nienawidzić – to miejsce, w którym pokolenie dorosłych kształtuje pokolenie nadchodzące. Miejsce, w którym rodzice i inni dorośli należący do rodzinnego kręgu rozwijają w dzieciach poczucie odrębności, bezpieczeństwa i własnej wartości, a także umiejętność współżycia z drugimi, przekazują im wiedzę o życiu, uczą podstawowych umiejętności życiowych i wewnętrznego kodu zachowań, który będzie je chronił i prowadził, kiedy ich samych już zabraknie. Do tej pory rasa ludzka nie wynalazła lepszego sposobu przekazywania tych najważniejszych elementów naszej kultury kolejnym pokoleniom. Rodzina to takie miejsce, w którym, jak głosi stara mądrość, dajemy naszym dzieciom korzenie, by mogły wyrosnąć, i skrzydła, by mogły wzlecieć.

Media w świecie

Społeczny nacisk w celu wymuszenia tych zmian byłby bardzo pożądany. Również media mają do odegrania ważną rolę w zmienianiu społecznych obyczajów. Obecna tendencja do przedstawiania rozpadu małżeństwa znanych osobistości jako czegoś w rodzaju pojedynku gladiatorów nie bierze pod uwagę faktu, że rozwodzący się są jednocześnie rodzicami. Gdyby gazety zaczęły traktować rozwody w kategoriach bolesnego wydarzenia, a nie sensacji, opinia społeczna dostrzegłaby wreszcie także ludzkie koszty rozpadu rodziny. Współcześnie rozwody mogą być coraz powszechniejsze, wcale jednak nie stają się przez to łatwiejsze do zniesienia. W książkach i na stronach internetowych można znaleźć mnóstwo szczegółowych wskazówek dla rodziców, jak pomóc dzieciom przetrwać okres rozwodu i ponownego małżeństwa, niestety, większość dorosłych zaczyna szukać w nich pomocy dopiero wówczas, gdy szkody już się dokonały. Kiedy małżeństwo się chwieje albo gdzieś tam zaczyna rozkwitać nowy związek, trudno oczekiwać od dorosłych emocjonalnego zrównoważenia. Najlepszą metodą detoksykacji doświadczeń dzieci jest upewnienie się, że rodzice, zanim jeszcze cokolwiek zacznie się dziać, zapoznali się ze sposobami łagodzenia wszelkich skutków ubocznych.

Rozwód, a małżeństwo

W USA niemal połowa małżeństw kończy się rozwodem, a zse- kularyzowane kraje Europy, takie jak Niemcy czy Wielka Brytania, nie pozostają pod tym względem daleko w tyle. W Japonii, gdzie tradycyjne role męska i żeńska były głębiej osadzone w kulturze, pęd ku równości płci jest wolniejszy niż na Zachodzie, jednak wpływ globalnej wioski zaznaczył się także tam – coraz więcej kobiet uzyskało niezależność i… coraz szybciej przybywa rozwodów. Japoński ekonomista Hiroshi Ono zwięźle podsumował to zjawisko: „Mniejsza zależność oznacza mocniejszy głos i zmniejszenie kosztów zerwania związku małżeńskiego”. Nastawienie do rozwodów zmieniło się w sposób diametralny. Jeszcze dwadzieścia łat temu rozwód uważany był za jedną z większych katastrof życiowych, obecnie nie towarzyszy mu żadne towarzyskie piętno. Jeden z moich przyjaciół uznał, że punktem zwrotnym był tu rozpad małżeństwa Karola i Diany: kiedy piękna baśń rozsypała się niczym domek z kart dosłownie na oczach gawiedzi, czar otaczający małżeństwo rozwiał się ostatecznie. Skoro nawet księciu i księżnej nie udało się żyć długo i szczęśliwie, dlaczego innym miałoby się to udać?

Technika

Tymczasem zniszczenie już się dokonało. Wycofanie się matek z domu otworzyło szybko rozszerzającą się przepaść, którą błyskawicznie wypełniły wytwory techniki. Nie mając w pobliżu nikogo, kto by z nimi śpiewał i rozmawiał, dzieci nauczyły się gapić bezmyślnie w telewizor. Ponieważ nie było matek, które ugotowałyby posiłek i zachęciły rodzinę do wspólnego jedzenia, przemysł spożywczy uraczył nasze dzieci przetwarzanymi produktami. Skoro zabrakło dorosłych nadzorujących zabawę w domu i na dworze, dzieci zwróciły się ku elektronicznym zabawkom, sprzyjającym siedzącemu trybowi życia. A kiedy po całym dniu pracy rodzice byli zbyt zmęczeni, by położyć spać swoje pociechy, elektroniczne zabawki zaczęły brzęczeć do późna w nocy, czyniąc dzieci jeszcze trudniejszymi do okiełznania. Rezultaty widoczne są na każdym kroku – zniechęceni, obojętni młodzi ludzie ze skłonnościami do autodestrukcji, jacy otaczają nas wszędzie.

Ta wątpliwość dotyczy zresztą też zawsze zestawu mężczyzna — kobieta

Ta wątpliwość dotyczy zresztą też zawsze zestawu mężczyzna — kobieta… Otóż w tych wypadkach sprzeczne czynniki znoszą się i w praktyce partnerzy są równi, wobec tego proponuje po prostu strona odważniejsza. Uwaiga: w każdym razie obowiązuje zasada, że przejście ną formę ty można proponować tylko wówczas, gdy istnieje niemal pewność, że będzie to mile przyjęte. A więc robimy na wyczucie. Jeśli propozycja jest przedwczesna, niestosowna albo niepożądana, można wymówić się słówkiem „jeszcze nie dzisiaj, jeszcze poczekajmy” albo „dobrze, ale tylko na dziś wieczór”. Są to oczywiście nieprzyjemne odezwania, ale czasem nie da się ich uniknąć.

Gdy już upewniliśmy się, że wybór książki jest trafny

Gdy już upewniliśmy się, że wybór książki jest trafny, można wpisać dedykację przy solenizancie. Ceny wydrukowanej na książce nie trzeba wyskrobywać. Uwaga: płyt nie można wymienić w sklepie. Czasem można — pozostając w bliskich stosunkach z solenizantem — ustalić z nim prezent, zwłaszcza gdy ma to być realny wkład w jego czy jej gospodarstwo lub garderobę. Robimy to zwykle w formie propozycji, pytając czy woli obrus, czy młynek do kawy. Jeśli powie, że sweterek, kupujemy sweterek. Uwaga: chłopiec musi się dobrze namyślić zanim kupi sympatii, zwłaszcza gdy mieszka ona z rodziną, na imieniny coś do ubrania, jak właśnie sweterek czy, o zgrozo, rajstopy, bo przypuszczalnie będzie miała «na przeprawę z mamą i zmuszona będzie powiedzieć, że jesteście w przededniu ślubu (w tradycyjnym bon tonie obdarzanie panny przez kawalera rzeczą do ubrania odpadało stanowczo).

BADANIE SKAŁ DNA OCEANICZNEGO

Jeszcze większą sensację wywołało badanie wieku skał pokrywających dna oceaniczne. Okazało się, że nie znaleziono dotąd próbek, których wiek prze­kraczałby 165 min lat! A przecież Ziemia liczy około 4,5 mld lat! Czyżby więc skorupa oceaniczna wcześniej nie istniała? Odpowiedź brzmi: tak i nie. Dno oceanów przypomina gigantyczny taśmociąg zbudowany z bazaltów. Skały te powoli, lecz stale przesuwają się od osi wspomnianych już grzbietów (czyli od dolin ryftowych, gdyż taką noszą nazwę) w kierunku kontynentów. Tu „taśma” ulega zanurzeniu, zostaje przetopiona w głębi Ziemi, a na jej miejsce przybywa skorupa bazaltowa rodząca się w strefie grzbietów śródoceanicz- nych. Ba. alt rozpoczyna swą wędrówkę ku kontynentom, które osiąga po stu kilkudziesięciu milionach lat. Można obliczyć, że prędkość ruchu „taśmociągu” wynosi zaledwie kilka centymetrów rocznie. Ponieważ odległość między kontynentami liczona jest  w tysiącach kilometrów, do dziś nie jesteśmy w stanie zmierzyć zmiany wynoszącej 2-6 cm na rok.

DLA MNIEJSZYCH PAŃSTW

Także dla państw mniejszych, wchodzących w skład sojuszów polityczno-militarnych, zasada jednomys – ności wielkich mocarstw ma duze znaczenie poi tyczne. Państwa te często bowiem zrezygnowałyby z członkostwa ONZ, gdyby większosc wielkich mo­carstw i kilka małych zasiadających w Radzie Bez pieczeństwa miały prawo stosować wobec innych mo­carstw sankcje zbrojne przewidziane w Karać, to znaczy zmusić je do uczestniczenia w wojnie Jest rzeczą znamienną, że w propozycjach przedstawio­nych parlamentowi szwedzkiemu w 1946 r. w spra­wie ratyfikacji Karty prawo weta wielkich mocarstw przedstawione zostało wyraźnie jako conditio sine qua non wejścia Szwecji do ONZ.Stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie za­sad głosowania w Radzie Bezpieczeństwa uległo istot­nej zmianie w okresie zimnej wojny.

POPARTA INICJATYWA

Inicjatywę tę poparła delegacja radziecka. Na stanowisko Stanów Zjednoczonych w tei materii wywarły pewien wpływ reminiscencje z lat po I wojnie światowej, kiedy to Senat amery­kański nie zgodził się na ratyfikację traktatu wer­salskiego, obejmującego Pakt Ligi Narodów, m że prezydent Wilson był głównym orędownikiem idei Ligi Narodów i uparcie walczył o jej utworzenie na paryskiej konferencji pokojowej. Kierowano wów­czas pod adresem Paktu Ligi zarzuty, ze przyznaje on członkostwo Ligi dominiom brytyjskim w wy­niku czego Wielka Brytania dysponować będzie w Lidze kilku głosami, a Stany Zjednoczone będące nie mniejszą potęgą, tylko jednym głosem. W czasie działalności Ligi Narodów rozpowszechniony był po­gląd że w zakresie spraw związanych z pokojem i bezpieczeństwem międzynarodowym podejmowanie decyzji większością głosów nie jest uzasadnione: w Radzie Ligi obowiązywała zasada jednomyślności, z wyłączeniem państwa uczestniczącego w sporze.

ZAWIESZENIE I WYKLUCZENIE

Zarówno zawieszenie, jak i wykluczenie nastąpić może na podstawie uchwały Zgromadzenia Ogólnego, powziętej na wniosek Rady Bezpieczeństwa.Zagadnieniem związanym z członkostwem ON , które wywołuje ostatnio żywe dyskusje na forum Organizacji oraz w literaturze przedmiotu, jest spra­wa członkostwa państw karłowatych (zwanych rów­nież państwami „najmniejszymi”, „mikropanstwami ). Podkreśla się w dyskusjach, że już obecnie zdecy o- waną większość członków ONZ stanowią państwa małe i karłowate: dwie trzecie państw członkowskich reprezentuje tylko 9°/o ludności świata i opłaca 10 /o ogólnej sumy składek członkowskich. Sytuacja uległa­by pod tym względem dalszemu pogorszeniu, gdy y przyjąć na członków ONZ – zgodnie z zasadą uni­wersalności – wszystkie istniejące państwa karło­wate Coraz częściej wypowiadane są poglądy, ze stanowią one osobną kategorię państw i ze powinny posiadać odrębny status w ONZ.

PRZYJĘTE DO ONZ

Do ONZ może być przyjęte — zgodnie z art. 4 Karty — „każde państwo miłujące pokój, które przyj­muje zobowiązania zawarte w Karcie i — zdaniem Organizacji — zdolne jest i pragnie zobowiązania te wykonywać”. Przyjęcie następuje w drodze uchwa­ły Zgromadzenia Ogólnego powziętej na wniosek Ka- dy Bezpieczeństwa. Karta używa określenia „pań­stwo”, gdy mówi o członkach ONZ, podczas gdy Pakt Ligi Narodów dopuszczał do członkostwa Ligi obok państw także „dominia i kolonie, które rządzą się same”. Dawne dominia brytyjskie i samodzielne ko­lonie (Indie) uzyskały już niepodległość i me zacho­dzi obecnie potrzeba wykraczania poza formułę „pań­stwo”. Nadmienić należy, że członkami pierwotnymi ONZ są dwie republiki radzieckie, Ukraina i Biało­ruś. Posiadają one członkostwo ONZ niezaleznie od członkostwa Związku Radzieckiego, w skład które­go wchodzą. Wyróżnienie Ukrainy i Białorusi spo­śród republik ZSRR nastąpiło w dowód uznania za ich szczególnie duży wkład do walki z Niemcami hitlerowskimi.

KATEGORIE CZŁONKÓW

Karta rozróżnia dwie ka­tegorie członkow: pierwotnych (założycieli) i przy­jętych przez kompetentny organ. Członkami pier­wotnymi są: a) państwa, które uczestniczyły w kon­ferencji w San Francisco, podpisały i ratyfikowały Kartę; b) państwa, które podpisały Kartę Atlantycką z dn. 1 stycznia 1942 r. oraz podpisały i ratyfiko­wały Kartę Narodów Zjednoczonych. Punkt (b) zo­stał włączony do Karty w celu umożliwienia naby­cia przez Polskę członkostwa pierwotnego, gdyz Pol­ska nie uczestniczyła w konferencji w San Francisco, mimo że należała do koalicji antyhitlerowskiej (w pierwszych miesiącach 1945 r. mocarstwa zachodnie nadal jeszcze uznawały rząd emigracyjny w Londy­nie, a nie Tymczasowy Rząd w Warszawie).

WAŻNA ZASADA

Co do mocy obowiązującej — przepisy Karty ma­ją pierwszeństwo przed postanowieniami innych umow międzynarodowych. Jak stwierdza art. 103 Karty, w przypadku sprzeczności między zobowiąza­niami członków ONZ wypływającymi z Karty a ich zobowiązaniami wypływającymi z jakiejkolwiek in­nej umowy międzynarodowej, zobowiązania wynika­jące z Karty mają pierwszeństwo. Postanowienia Karty są pewnego rodzaju prawem konstytucyjnym społeczności międzynarodowej, podobnie bowiem jak w wewnętrznym porządku prawnym ustawy muszą yc zgodne z konstytucją, tak i zwykłe umowy mię­dzynarodowe winny być zgodne z Kartą ONZ.Ważna jest zasada nakładająca na Organizację obo­wiązek zapewnienia, by państwa, które nie są jej płonkami, postępowały zgodnie z zasadami Karty w stopniu koniecznym dla utrzymania międzynaro­dowego pokoju i bezpieczeństwa.

GENEZA ONZ

Przejdźmy do bardziej szcze­gółowego omówienia Organizacji Narodów Zjedno­czonych. Początki ONZ wiążą się z okresem II woj­ny światowej. Projekt statutu tej organizacji opra­cowano w 1944 r. na konferencji wielkich mocarstw w Dumbarton Oaks. Następnie poddano ten projekt pod obrady konferencji w San Francisco i w rezul­tacie ustalono tekst Karty Narodów Zjednoczonych, podpisany przez^ięćdziesiąt państw w dniu 26 czerw­ca 1945 r. Zgodnie z postanowieniami miała ona wejść w życie po ratyfikacji i złożeniu dokumentów raty­fikacyjnych przez pięć wielkich mocarstw oraz więk­szość pozostałych sygnatariuszy. Karta weszła w ży­cie w dniu 24 października 1945 r. W dniu 24 paź­dziernika, w rocznicę narodzin ONZ, obchodzi się corocznie święto Narodów Zjednoczonych.